18 września 2016

filcowe dynie, jesień tuż, tuż



Do odważnych świat należy! Tak od czerwca w szafie leżała sobie wełna czesankowa ( merynos hiszpański ) i czekała aż coś z niej wyczaruję.  Kupiłam ją na warsztatach  artystycznych z filcowania w Krakowie, które prowadziła Pani Krystyna Drożdżowska. Miało być filcowanie na mokro (z tą myślą kupiłam wełnę aby zrobić kapelusz), a wyszło filcowanie na sucho. Jednym słowem rzeźbienie w wełnie. Potrzebne materiały do filcowania: wełna, igła  i podkładka. Wyszło co wyszło, jak na pierwszy raz jestem zadowolona. Wykonałam różnego rodzaju dynie.  Może nie są one całkiem doskonałe, ale moje. Yana to mistrzyni w filcowaniu cudownych zwierzaków  i to właśnie od niej zaczerpnęłam inspirację. 





1 komentarz: